top of page
Szukaj

Co naprawdę dzieje się w mózgu, kiedy „nie możesz się zebrać”?Lenistwo? Prokrastynację? Paraliż decyzyjny?

Kawa, książka, okulary, drewniany stół, ciepła atmosfera, nastrojowy klimat. karteczka z napisem "poczytaj do porannej kawy. Lenistwo nie istnieje."

„Jestem po prostu leniwa” — to jedno z najbardziej brutalnych zdań, jakie kobiety wypowiadają dziś pod własnym adresem. Mówią to z pogardą, jakby wydawały na siebie wyrok. Jakby problemem był charakter, a nie stan układu nerwowego. Tymczasem z perspektywy neuropsychologii słowo „lenistwo” jest często prymitywnym skrótem dla zjawisk znacznie bardziej złożonych i znacznie mniej moralnych.


To, co nazywamy lenistwem, bardzo często okazuje się paraliżem wykonawczym albo przewlekłym przeciążeniem stresem. Człowiek nie „nie robi”, bo nic go nie obchodzi. Często nie robi, bo jego system operacyjny jest przeciążony, rozszczelniony albo stale pracuje w trybie zagrożenia. A mózg w trybie zagrożenia nie wybiera rozwoju. Wybiera przetrwanie.


Funkcje wykonawcze — planowanie, inicjowanie działania, przełączanie uwagi, hamowanie impulsów, utrzymywanie celu w pamięci roboczej — zależą w dużej mierze od sprawności kory przedczołowej. To ona umożliwia człowiekowi zrobienie czegoś, czego nie ma ochoty robić, bo widzi sens długoterminowy. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta część mózgu jest przeciążona. Za dużo decyzji. Za dużo otwartych pętli. Za dużo bodźców. Za dużo rzeczy „ważnych”. W pewnym momencie system nie przechodzi w tryb większej mobilizacji. Przechodzi w zacięcie.


Z zewnątrz wygląda to jak bezczynność. W środku często jest to korek neuronalny. Kobieta siedzi, patrzy na listę zadań i nie może ruszyć. Nie dlatego, że nic jej to nie obchodzi, ale dlatego, że koszt uruchomienia działania przekroczył chwilową zdolność systemu do organizacji. To stan bardzo odległy od klasycznego wyobrażenia lenistwa. Często towarzyszy mu ogromne napięcie, wstyd, przyspieszone tętno, chaos myśli i poczucie, że „powinnam już dawno coś zrobić”. To nie apatia. To przeciążenie.


Drugi ważny mechanizm to kortyzol. Jeśli przez długi czas żyjesz w stresie, organizm zaczyna działać inaczej. Przewlekle podwyższony kortyzol osłabia pamięć roboczą, pogarsza koncentrację, zwiększa męczliwość, pogarsza sen i obniża zdolność do odraczania gratyfikacji. W pewnym momencie ciało oszczędza energię wszędzie tam, gdzie może. Subiektywnie czujesz to jako mgłę, brak mocy, niechęć do zaczynania, niezdolność do złożonych zadań. Znów: to nie jest dowód moralnego upadku. To adaptacja układu biologicznego, który od dawna działa ponad normę.


W przypadku kobiet dochodzi jeszcze jeden element: chroniczne przeciążenie rolami. Wiele kobiet nie jest „leniwych”, tylko ma jednocześnie w głowie pracę, dzieci, dom, relacje, emocje innych, logistykę tygodnia, zdrowie rodziców, własne poczucie winy i niekończący się audyt tego, czy są wystarczająco dobre. Mózg nie odróżnia elegancko tego, co jest „widzialną pracą”, od tego, co jest psychicznym utrzymywaniem świata w całości. To wszystko kosztuje glukozę, uwagę i energię wykonawczą. Kiedy więc wieczorem nie jesteś w stanie „jeszcze zrobić czegoś dla siebie”, to często nie dlatego, że ci się nie chce. Tylko dlatego, że neurobiologicznie jesteś już po prostu wyczerpana.


Największa krzywda, jaką można sobie wtedy zrobić, polega na dodaniu do przeciążenia jeszcze pogardy wobec siebie. Bo wstyd nie poprawia funkcji wykonawczych. Wstyd zwiększa zagrożenie. A zwiększone poczucie zagrożenia jeszcze bardziej osłabia zdolność do działania. Tak powstaje błędne koło: przeciążenie prowadzi do bezruchu, bezruch do samooskarżenia, samooskarżenie do jeszcze większego napięcia, a napięcie do jeszcze większej niezdolności ruszenia z miejsca.

Wyjście z tego stanu nie polega na krzyczeniu do siebie „weź się w garść”. Polega na diagnozie systemowej. Co dokładnie przeciąża moje funkcje wykonawcze? Czy problemem jest zbyt wiele decyzji? Zbyt mało snu? Zbyt dużo niezamkniętych spraw? Zbyt wysoki stres? Zbyt mało jedzenia? Zbyt mało ruchu? Za dużo bodźców? To są pytania godne naukowca, nie kata.


Kiedy przestajesz pytać „dlaczego jestem taka leniwa?” i zaczynasz pytać „co blokuje inicjację działania w moim układzie nerwowym?”, odzyskujesz godność poznawczą. Przestajesz być oskarżoną, stajesz się badaczką własnego funkcjonowania. A to jest początek prawdziwej sprawczości.

Lenistwo jako cecha charakteru bywa wygodnym moralnym skrótem. Ale bardzo często pod tym słowem kryje się człowiek, który nie potrzebuje więcej wstydu, tylko mniej przeciążenia i lepszego kontaktu z własną neurobiologią.



Co dzieje się w mózgu kiedy „nie możesz się zebrać” Lenistwo paraliż decyzyjny

Autor: MB

 
 
 

Komentarze


Dane firmy

Own-it Sp. z o. o.
NIP 9512637780


Warszawa Wilanów 
ul. Branickiego 17
Al. Rzeczypospolitej 14 

Email: info@own-it.pl

Telefon: 604-802-885

Chcesz wiedzieć, jak realnie zarządzać swoim nastrojem i słuchać historii kobiet, które przestały prosić swoje emocje o pozwolenie? Zapisz się i stań się częścią grupy, która trzyma pion, gdy świat krzyczy „odpuść”. Bo pamiętaj – razem jesteśmy silniejsze.

bottom of page